Mini katecheza o „światłości wiekuistej”
Ogrom zniczy na cmentarzach, które ostatnio nawiedzamy, łuna światła i jakieś odczucie ciepła kontrastują z zimnem jesiennych dni. To światło uświadamia mi, iż w miejscach tych jest życie, chociaż jest to miejsce martwych ciał. Wierzymy, że „nie wszystek umrę”. Nasza dusza jest nieśmiertelna, to znaczy że jej istnienie się nie skończy nigdy, że od chwili, gdy zaczęła istnieć nie przestanie już istnieć. Nasz „ja” jest wieczne. Świętych przedstawia się często z aureolą, czyli świetlistym owalem lub kręgiem otaczającym głowę (często nazywany też nimbem).
Wiemy, że świeci to ludzie, którzy dostali się do nieba. Mieszkańcy nieba zatem są otoczeni aureolą.
Światłość wiekuista to określenie wypowiadamy w modlitwie za zmarłych. Prosimy Pana i życzymy im, aby świeciła im światłość wiekuista. Dlaczego i o co chodzi?
Światło/Światłość to przeciwieństwo ciemności. Ciemność to brak światła. Światło rozjaśnia nam mrok, niewyraźność widzenia. Pozwala nam lepiej widzieć, wyraźniej. Zapalanie zniczy na grobach nawiązuje właśnie do tej symboliki – światła, które ma przypominać o nadziei na życie wieczne, czyli życie, które „zmienia się, ale się nie kończy”.
Bóg jako światłość
W Nowym Testamencie Ewangelista Jan pisze: „Bóg jest światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności” (1 J 1,5). Ciemność symbolizuje grzech, zagubienie i śmierć, natomiast światło oznacza życie, prawdę i świętość. W Bogu jest tylko prawda i życie, nie ma niepewności i śmierci.
Jezus – Światłość świata:
Chrystus sam o sobie mówi: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8,12). Jezus przyszedł jako światło na ten świat, urodził się w betlejemską noc. Hymn uwielbienia, śpiewany przez aniołów, rozjaśnił ciemności nocy, tak, iż stała się jak dzień. Bóg zstąpił na ziemię, stał się człowiekiem, zamieszkał wśród nas.
Przemienienie Pańskie na Górze Tabor: gdzie oblicze Jezusa zajaśniało jak słońce, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. W chrześcijaństwie wschodnim (prawosławiu) to „światło taborowe” uważa się za widzialny przejaw niestworzonej energii Boga.Pana Boga jednak nie możemy za życia zobaczyć „twarzą w twarz”, ponieważ człowiek nie przeżyłby tego światła i blasku, gdyby Pan objawił nam się w pełni. Pięknie mówił o tym Brandstaetter: apostołowi nie poznali Jezusa, bo był za zasłoną. Gdyby zobaczyli Boga, spłonęliby. Porównywał to do patrzenia w słońce, które wypala wzrok.
Wniosek:
Modląc się za zmarłych słowami: „światłość wiekuista niechaj im świeci” życzymy im oglądania Pana Boga w całej Jego jasności, świetle, takiego jakim jest. A poznać Pana Boga to jest życie wieczne. To jest nasze życie wieczne: oglądanie Go, kontemplowanie Jego wielkości, miłości, dobroci, piękna. Podobno całą wieczność będziemy to robić i się nie znudzimy! Tego życzymy zmarłym, zwłaszcza duszom w czyśćcu i o to prosimy Pana Boga dla nich słowami:
Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci…
lub też: Dobry Jezu a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie. Światłość wieczna niech im świeci, gdzie królują wszyscy święci. Gdzie królują z Tobą Panie, aż na wieki wieków. Amen.
Gabriela Seifert-Knopik
